seven555
seven555.blog.interia.pl
Księga gości
 
O mnie
seven555
56
,
Aleksandrów/Ł
Słówko o mnie
Jestem pisarzem. Moje hobby to: historia, podróże, filmowanie, jazda samochodem, rowerem i wiele innych.
Zobacz mój profil
<< Maj 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Notki
INFO 2010-12-09
 
Ilustracja do powieści PAMIĘTNE CHWILE 2010-12-09
 
Czwarta moja powieść - PAMIĘTNE CHWILE 2010-12-09
Jest to książka z czasów wojny w latach 1939 - 45. Zaczyna się w Łodzi. Córka fabrykanta żydowskiego pochodzenia, poznaje chłopaka pracującego u jej ojca. Rodzice jej wywiezieni do obozu giną. Pozostaje szukać wsparcia u bohatera powieści Wiktora, chłopaka, z którym przyjaźniła się od lat. Akcja przenosi się do Janowa Lubelskiego, gdzie w okolicznych lasach działało zgrupowanie Bartosza.

Fragment...

Był piękny maj, gdy zacząłem pracę, jako czternastoletni chłopak u Państwa Goldman. Pan Goldman miał małą fabryczkę w Łodzi, manufakturę, gdzie wyrabiano przeróżnego rodzaju materiały. Ja zaś zajmowałem się ogrodem państwa Goldman i cieszyłem się bardzo z tej pracy, bowiem w domu naszym była bieda, gdyż ojciec odszedł od nas, a matka podupadała na zdrowiu. Już na drugi dzień w ogrodzie spotkałem Ritę, córkę państwa Goldman i to ona podeszła do mnie pytając.
- Ojciec cię zatrudnił u nas?
- Tak – odpowiedziałem
- To jestem bardzo rada, bo podobasz mi się – powiedziała z lekkim wstydem, który dostrzegłem na jej twarzy.
- I ty mi się podobasz - odpowiedziałem natychmiast. Mam nadzieję, że zostaniemy przyjaciółmi.
- I ja mam taką nadzieję – powiedziała i pobiegła do pałacyku, który stał w końcu ogrodu.
Ładna dziewczyna – pomyślałem sobie. Lecz nawet w myślach nie wierzyłam w to, że ja biedny chłopak mogę często rozmawiać z Ritą. W domu państwa Goldman pracowało więcej osób ze służby, którzy polubili mnie i często w kuchni dostawałem smakowite jedzenie, które ukradkiem pakowałem, by zanieść chorej matce. Martwiłem się o nią, a ona często mi mówiła.
- Synku, jak ci tam jest, czy nie za ciężka to praca dla ciebie?
- Nie mamo - odpowiadałem. Lubię ten dom i atmosferę w nim.Lecz ni słowem nie wspominałem o Ricie.
 
Ilustracje do powieści Prawda i Prawda 2010-12-09
 
Prawda i Prawda - to trzecia napisana powieść... 2010-12-09
Książka współczesna. Dotyczy lat 1980 - 2000. Zawiera w sobie nie do końca znane, lub nieznane czytelnikom fakty z tego okresu. Znajduje się w niej wszystko to, co dzieło się w tamtych latach przemian, a działo się wiele. W książce jest wątek miłosny bohatera pochodzącego z Gdańska, jego losy, wzloty i upadki, po wstąpieniu do gangu Wołodii. Polecam tą powieść.

Fragment...

Dni bardzo się wlokły. Chłopaki zabijali nudę w pubach nie żałując sobie uciech, a mnie zaskoczył kiedyś Wołodia swymi słowami i swym widokiem. Nogi mi się zatrzęsły, gdy otworzyłem drzwi i ujrzałem go przed nimi.
- Nie wpuścisz? - Powiedział szeptem widząc, że stoję zmieszany.
- Przepraszam - odparłem.
- Ty inteligent, straciłeś dużo w ostatnich czasach - rzekł. Myślałeś, że co? Powiedział wchodząc.
- Dojdziecie do władzy i już?
Gdybyś mocno się pchał, może i wszystko byś  osiągnął, ale ty na takiego twardziela nie wyglądasz. Ja też strasznie tęsknię za swoimi córeczkami, bo i u mnie dziewoczki. Ale ja dużo nie straciłem. Nie miałem głowy do nauki i zawsze byłem leniwy i łasy na dzięgi.
- Zrobisz czaju? Spytał.
- Tak - oczywiście.
Byłem jakiś sztywny, bo nigdy nie spodziewałem się, że on mnie odwiedzi i to tu w moim mieszkaniu. Poszedłem do kuchni, a on wziął do ręki fotografię Dominiki i małej, która leżała na stole. To ja położyłem tę fotografię, by mieć poczucie, że one są ze mną.
- Kobieta u ciebie krasiwa, krasiwe oczy i usta.
 Usłyszałem głos Wołodi.
- To stare zdjęcie - odpowiedziałem. Teraz przez tę chorobę córki postarzała się szybko. Gdy małą zoperują będzie lepiej, ale czy ta operacja się uda?
- Tam biorą dzięgi i wiedzą co robić. Spakojna. 
Postawiłem wzrok na niego, a przed nim herbatę. Czekałem kiedy powie, co go sprowadziło do mnie.
- A dzwoni twoja do domu?
- Dzwoni - odparłem. - Nawet wczoraj, wyrwało mi się.
- Dobrze, że już nie macie rozmów kontrolowanych, a zresztą kto wie? Zaśmiał się znów w swoim stylu. - To masz choć wieści, nie to co ja biedny. Do mnie nikt nie dzwoni, bo i nie możliwe, a wracać tam nie chcę, bo miałbym kłopoty z władzą. Ta wasza Akcja Wyborcza Solidarności robi to, co i nasi robią. Tu i tam, ci którzy się załapali do rządu tworzą to, co jest, a jest źle, jak widzisz. Dzięgów nie starcza dla wszystkich, bo i nie może, gdy tylu ich potrzebuje. Ale ja nie o tym chciałem. Pomogłem ci w miarę swych możliwości i nawet nie przypuszczałem, że już będziesz mógł spłacić dług. Robota będzie niełatwa przyznam, no i dług pójdzie w zapomnienie, ale najpierw przygotuję dobry plan. Chciałem cię tylko uprzedzić, no i pogadać po przyjacielsku.   
Ilustracje do powieści KRĘTE DROGI 2010-12-09


 
KRĘTE DROGI - druga napisana w kolejności powieść.. 2010-12-09
Fragment powieści (dość duży) można poczytać na STRONA SZTUKI, lub zakupić książkę. Jest to trylogia z wieku XVII, a więc król Jan Kazimierz. Jest to powieść barwna, w której przeplatają się losy bohaterów z miłością i walecznością, bo był to okres ciekawy w historii Polski, jak powiedziała p. prof. M. Dąbrowska zajmująca się historią właśnie.
 
Fragment...

- Widzę waść, że już ludzi masz pod sobą i pniesz się. Jeno zważać musisz, bo to odpowiedzialność przed sobą i przed Bogiem, a ta druga poważniejsza, oj poważna. Wiem ja o tym, bo gdym ran się nabawił, mój dowódca miał wielkie wątpliwości, czy dobrze postąpił, gdy nakazał na liczebniejszych od nas ordyńców ruszyć. Długo nie mógł się z tym pogodzić, że ludzie poginęli, lub ran tak jak ja się nabawili. Wtedy to kilku z nas odeszło, jedni na zawsze, a ja cóż, pożegnałem się z szablą. Próbowałem tą jedną ręką, ale nie wychodziło i do teraz nie wychodzi. Lecz żyję i na koniu się utrzymam, tedy zabierz mnie pod swoją komendę. I ja się przydam, ot choćby podejść i coś się wywiedzieć, jako prosty chłop. Nie mogę siedzieć tu bezczynnie, gdy Rzeczpospolita z mieczem nad głową.
- Toś po to nas zatrzymał, częstując piciem acan? Po to, abym cię zabrał ze sobą.? Wiedz, zatem, że nie mogę nikomu zabronić tego, gdy chce ojczyzny bronić, bo i nikt nie dał mi takiego prawa. Jak widzisz, waść z twierdzy ruszyłem małym oddział
em, a po drodze rozrastał się on i jeszcze rozrośnie, gdyż każdy chce ojczyźnie się przysłużyć. Zatem szykuj się waść do drogi. 
- Dobrze, ale w pierwej, choć słówko spytam o Turczyna.
- On o ile mi wiadomo w Kamieńcu z pułkownikiem Dowgiłem, ale Snitko mospanie poległ. 
- Szkoda - odpowiedział Marcin, lecz nie mów waść do mnie inaczej, jeno po imieniu. Starszym, ale to nie szkodzi i w boju przy rozkazach lepiej. To dowódcy przypisane prawo i wygoda.

- Tak to prawda, tedy na koń i spieszyć musimy.

- Jeno z moimi się pożegnam i coś do jedzenia na drogę złapię i konia pod siodło postawię.

 
PIerwsza napisana powieść BURZLIWE LATA 2010-12-09
2010-12-09
 
BURZLIWE LATA - ILUSTRACJE 2010-12-09


 

Zobacz serwisy INTERIA.PL